niedziela, 5 marca 2017

JUTRO LECĘ !!!

Boże... jutro zaczynam przygodę życia, wylatuję do Stanów jako au pair! Jestem przeraźliwie zestresowana, boję się i tak jak wspominałam w poprzedniej notce nie chcę jechać! Tzn chcę, ale bardzo ciężko będzie mi zostawić moją rodzinę z którą jestem bardzo blisko, moje kochane pieski, moje miasto, nawet mój pokój! 
Na lotnisko jadę z rodzicami i dwiema siostrami i na razie nie potrafię sobie wyobrazić naszego pożegnania .Lecę z 7 innymi polkami z czego jestem niesamowicie zadowolona bo zawsze to w grupie raźniej, mamy swoją rozmowę grupową na fejsbuku i jesteśmy w stałym kontakcie. Lot mam o godzinie 17, ale muszę się odprawić do 13 tak wiec 4 godziny bezsensownie będziemy siedzieć na lotnisku. 
Moje pakowanie to jakaś masakra! Zaczęłam w sobotę wieczorem, dzisiaj kończę, nie mam pojęcia ile waży moja walizka, ale czuję, że przekroczę limit :( Nie wiem co wziąć ze sobą a czego nie brać, totalnie nie mogę się ogarnąć w tym temacie.



( moje pakowanie to jakaś masakra. w chwili robienia zdjęcia wszystko powrzucałam tak o tylko do walizek, potem to jakoś inaczej poukładałam)

 Bardzo boję się jak to będzie na tym lotnisku, z racji, że mam inną datę wylotu na wizie inną na DS-2019 dodatkowo dwa mam te formularze, nie wiem jak oni będą na to patrzeć tam na lotnisku i to mnie bardzo stresuje, ale licze na to, że wszystko będzie dobrze!
Mój lot będzie trwał 9 godzin i 35 minut tak więc nie wiem co tam będę robić, chyba zanudzę się na śmierć :D 
Kilka dni temu dostałam mejla od mojej host mamy :) ponieważ pytałam czy zapewnią mi ręczniki, suszarkę lub inne rzeczy tego typu. Powiedziała, że oczywiście tak i pościel i ręczniki i suszarkę również, że pojedziemy razem na zakupy itp! Ktoś odbierze mnie z lotniska w środę wieczorem: ona lub host tato tak więc raczej na pewno nie będą całą rodzinką. Cały czwartek będę miała wolny: na rozpakowanie się, poznanie okolicy/sąsiedztwa, zabawę z pieskiem, będę mogła go też wyprowadzić jeśli będę miała ochotę ( a będę miała !!!), cały piątek, sobotę i niedzielę spędzimy razem; chcą mi pokazać dokładnie okolicę, pójdziemy na jakieś zakupy itd, poznam też babcię - mamę hostki, która będzie się opiekowała chłopcami chyba w czwartek! tak mi się wydaje :) Napisała mi bardzo miłego mejla - jak zwykle:) że chcą, żebym czuła się u nich jak w domu, że są strasznie podekscytowani moim przylotem i tak dalej :D na koniec mejla dodała "YEAAAH!" więć wydaje mi się, że to będzie naprawdę udany rok dla mnie! Boję się tylko tego początku.. mój tragiczny angielski, czy chłopcy mnie polubią i nie będą sprawiać mi problemów, czy dogadam się z hostami, czy poradzę sobie z tęsknotą itd. O wszystkim będę na bieżąco informować a ten blog mam nadzieję stanie się moim pamiętnikiem na czas mojego wyjazdu :D
Chciałam też poinformować, że z dniem mojego wyjazdu czyt 06.03 zaczynam project 365 dni czyli codziennie przez okrągły rok robię sobie jedno zdjęcie! Potem będę robiła notki takie tygodniowe lub 2 tygodniowe z tymi zdjęciami, zobaczę jeszcze jak to wyjdzie :) 
Proszę, trzymajcie za mnie kciuki! :):):)


sobota, 4 marca 2017

PREZENTY DLA RODZINKI

Wreszcie postanowiłam napisać notkę o prezentach, które kupiłam dla mojej host rodzinki! Lecę 6.03 czyli no... za 2 dni i powiem wam, że ... nie chcę lecieć, nie chcę zostawiać rodziny i strasznie się boję jak to będzie tam na miejscu. No ale skoro powiedziałam A to teraz muszę powiedzieć B, wierzę, że nie wrócę stamtąd z krzykiem po tygodniu!
Miałam ogromne problemy z prezentami dla rodziny, szczególnie dla moich dwóch małych chłopców.  Całość prezentuje się tak:


Dla host mamy kupiłam książkę o Polsce "Made in Polska". Zamówiłam na allegro jakoś za 25zł? Oryginalna cena to 39zł. Książka w całości napisana po angielsku, uważam, że to fajny prezent. Dużo ładnych zdjęć i o naszych polskich produktach :) Dla host taty standardowo polska wódka Żubrówka z trawą  żubrową i jeszcze dla nich magnesik z mojego piękna miasta - Zamościa :)



Dla dzieci bardzo chciałam kupić maskotki, które w jakimś stopniu kojarzyłyby się z Polską; początkowo polowałam na bocianki, ale w żadnym stacjonarnym sklepie nie mogłam znaleźć :( strasznie zmuliłam bo mogłam zamówić przez internet no ale cóż :( potem znalazłam takiego fajnego kogucika, ale w sklepie był tylko jeden więc.. bez sensu. W końcu kupiłam w Pepco maskotki totalnie niezwiązane z Polską no i...trudno, jakoś to będzie :D dodatkowo po kolorowance, dla młodszego taka gra z książeczką, jakimiś papierowymi domino a dla starszego 40 kart ze słownictwem i po angielsku i po polsku (może troszkę będę go coś uczyć jak będzie chciał :D)


Dodatkowo masa słodyczy: ptasie mleczko, 4 czekolady Wedla, 2 czeko tubki, Prince Polo i jakieś tam inne jeszcze batoniki :) No i oczywiście mała skromna zabaweczka dla pieska :) Zastanawiałam się czy psu powinnam coś kupować no i w końcu się zdecydowałam :)


Zapomniałam o tym gdy robiłam te zdjęcia, ale kupiłam również specjalne krówki z mojego miasta !!! :) Jestem z nich bardzo dumna!



Nie wiem czy prezenty spoko, czy takie sobie :D Dla dzieci uważam, że mogłam bardziej się postarać, ale mimo wszystko mam nadzieję, że się ucieszą. Biorę też osobno ozdobne torebki i potem zapakuję te prezenty w nie. Co o nich myślicie?

środa, 22 lutego 2017

12 DNI DO WYLOTU!

Hej! Pozostało mi tylko 12 dni do wylotu! Jestem pełna emocji, z jednej strony się cieszę bo planowałam ten wyjazd naprawdę długo! ale z drugiej... boję się i trochę nie chcę jechać :D myśl o zostawieniu wszystkiego tutaj w Polsce mnie po prostu przeraża. 
Jeśli chodzi o moje przygotowania do wyjazdu... no to muszę przyspieszyć :) O prezentach dla rodziny pojawi się osobna notka, mam już połowę rzeczy kupione. Kupiłam nowego laptopa, ponieważ 2 dni temu totalnie roztrzaskałam swojego :( tak więc już tam w Stanach nie bede tego musiała robić, jutro zamierzam kupić sobie przejściówki. 1 lub 2. Dostałam również od agencji listę dziewczyn z którymi lecę :) będzie nas wszystkich 8 polek co uważam za sporą liczbę i  bardzo bardzo się cieszę bo zawsze to razem raźniej :) zrobiłyśmy sobie konferencję na fejsbuku i piszemy ze sobą, więc super!
Kolejna sprawa - dostałam bilet! Mamy lot bezpośredni na szczescie więc nie będziemy się musiały przejmować przesiadkami. Jakiś czas temu dostałam mejla od host rodzinki, że przygotowują się na mój przyjazd; urządzają nowo kupiony dom, malują mój pokój (co jest takie miłe!! :)) podobno bardzo blisko, na tej samej ulicy mieszka au pair z Brazylii, niedaleko jest też au pair z Polski! Mam nadzieje, że szybko znajdę sobie tam jakichś znajomych :D
Dostałam również mejla, by zarezerwować sobie miejsce na wycieczkę po NY na Orientation i dzisiaj to już zrobiłam. Wycieczka kosztuje 85$ i trwa ok. 6h ale głównie w autokarze chyba :( zobaczymy
Zastanawiam się ile powinnam wziąć $$$ ze sobą, jeżeli mi się uda tyle wykombinować to pewnie będzie to mniej więcej 300-350$ na wszelki wypadek :D Ale jeszcze ich nie wymieniłam, Powolutku robię sobie listę rzeczy, które potrzebuję kupić przed wyjazdem i które chcę zabrać ze sobą. Zdecydowanie biorę BARDZO mało ubrań - dosłownie na pierwszy t ydzień lub dwa a tak to wszystko zamierzam sobie kupić tam! 
Dostałam również mejla od mojego Pana LCC :) Była możliwość zapisania się już na jakieś zajęcia, kursy itp w jakim collegu, ale nie skorzystałam z tego bo ja chciałabym pójść na Stanford Univeristy gdyby się udało (15 minut ode mnie!!)

Będę pisać na bieżąco teraz przez te ostatnie 2 tygodnie w domu, staram się spędzać dużo czasu z rodziną, cieszyć się swoimi pieskami, swoim pokojem i miastem! Bo wiem, że bardzo będzie mi tego brakowało :(
W dniu wyjazdu zaczynam bardzo fajny "projekt" związany z życiem au pair, z życiem w Stanach a przy okazji notki będą pojawiały się co tydzień, systematycznie ;) 

piątek, 27 stycznia 2017

WIZA/PRE-DEPARTURE

Hej!
Niektórzy pewnie zastanawiają jak wygląda sytuacja z moją wizą, ponieważ moja data ważności to 10.10.2017 a jak już wiecie wylatuję 06.03.2017. Miałam dwie możliwości, 1) agencja mogła mi dosłać nowy formularz DS-2019 z nową datą wylotu i wtedy przez cały mój pobyt w USA moja wiza byłaby całkowicie ważna, ALE po październiku 2017 nie mogłabym opuszczać granic Stanów Zjednoczonych, ponieważ najprawdopodobniej nie wpuściliby mnie z powrotem. Tak więc jeśli mam ochotę pojechać sobie na wakacje do Meksyku, Kanady czy choćby do Polski to przed październikiem 2017. Agencja też rozmawiała z moją host rodziną na temat ich planów wyjazdowych i to był powód do stresów dla mnie, ponieważ wcześniej nie poinformowałam rodziny o tym, że już wcześniej miałam swój perfect match. Po prostu nie chciałam tym razem zapeszać, wcześniejszym rodzinom mówiłam i mnie nie wybierali, więc.. kto wie, może nie chcieli już mieć au pair, która miała już wcześniej perfect match, ale z jakichś tam powodów nie wyjechała. Na szczęście rodzina nie była na mnie za to zła, już jest wszystko wyjaśnione, wszystko wiedzą więc super! 2) druga możliwość to po prostu powrót do ambasady po nową wizę. Nie uśmiecha mi się wydawać ponad pół tysiąca po raz drugi na nową wizę, dlatego skorzystam z opcji nr 1 i po prostu skupię się na podróżowaniu po Stanach. Poza tym i tak nie miałam w planach wyjeżdżać poza granice. 
Co tam jeszcze związane z moim wyjazdem? Muszę opłacić program (pierwsze muszę się ogarnąć finansowo), kupić prezenty rodzinie i w sumie.... tyle. Walizki mam, wizę mam, ogarnęłam też już Pre-departure orientation (to chyba jakaś nowość?) masaaa filmików i quizów do wypełnienia, zajęło mi to 2 pełne dni i w sumie trochę nudne, ale może się przyda.
Na razie nie znalazłam jeszcze nikogo kto leci tego samego dnia, ale mam nadzieję, że się uda, żeby było raźniej :) 

wtorek, 24 stycznia 2017

PERFECT MATCH nr 2 ♥

Wreszcie się udało !!!! Znalazłam perfect match po raz drugi! Po raz drugi i mam nadzieję już ostatni!!! :) 
Rodzinka wspaniała, jak tylko weszli mi na profil to poczułam TO COŚ. Rozmawialiśmy dwa razy na skejpie po około 50 minut, wymienialiśmy też mejle. Urzekło mnie w nich to, że byli CIĄGLE uśmiechnięci, bardzo pozytywni, szczerzy i po prostu poczułam od nich bijące ciepło i dlatego gdy zapytali mnie czy chcę dołączyć do ich rodziny nie wahałam się mimo kilku znacznych minusów, które mogą mi utrudnić życie tam w Stanach, ale myślę, że... w sumie chyba rodzina jest najważniejsza. 

(tak jak mówiłam. wieś wieś wieś :D)

Kilka info o nich:
MIEJSCE: Portola Valley, California (obecnie mieszkają w San Francisco, ale przeprowadzają się pod koniec lutego) 
DZIECI: dwóch przesłodkich chłopców! lat 3 i 14 miesięcy :)
ZWIERZACZKI: najcudowniejszy biszkoptowy labrador na świecie!!! :)

Przede wszystkim lokalizacja.. nie jest zbyt dobra, jest to malutka wioseczka z 5 tys ludźmi, nie ma tam żadnych atrakcji (jeden bar na całą wioskę :D) ogólnie jest to klimat raczej wiejski, bardzo dużo miejsc do hikingu, ładne wzgórza itp. 15 minut samochodem do Palo Alto, okolo 45 minut do San Francisco, 30 min do San Jose, 20 min do San Mateo i Los Altos. 15 minut do Stanford University :) ale... tu kolejny problem ponieważ nie będę miała samochodu dla siebie. Host rodzice będą mi pożyczać jeśli będę potrzebowała gdzieś jechać w wolnym czasie. Jest pociąg do SF, są ubery więc może nie będzie tak źle! Gdy rozmawiałam z ich obecną nianią na skypie mówiła mi, że rozmawiają coś o tym, żeby kupić 3 samochód, ale mi nic o tym nie wspominali wiec może to dalekie plany. Ale no w sumie jakaś tam szansa jest :)
Rodzinka kupiła nowy dom, będę miała dla siebie całą część przeznaczoną dla gości z osobnym wejściem co jest wspaniałe!!!! :) swoją sypialnię, łazienkę a także mały salonik i kuchnię! Mówili, że jeśli będę w weekend potrzebowała od nich spokoju to będę mogła sobie jeść śniadanie u siebie chociaż szczerze zapraszają mnie do siebie :)  Są bardzo rodzinni, sporo przeszli jako rodzina ponieważ chłopcy troszkę chorowali. 
Chłopcy są przesłodcy! Chociaż ten starszy podobno nie jest zbyt grzeczny, na skejpie też miał takie momenty gdzie coś piszczał bez powodu :D ale trzeba dobrze do niego podejść, trzymać dyscyplinę i nie powinno być źle :D Jest wspaniały piesek, który uwielbia spędzać czas z ludźmi, nie mogę się doczekać jak będę go brała na spacerki!!!
Host jest dyrektorem w banku, hostka menedżerem w jakiejś firmie ubezpieczeniowej. Nie mieli wcześniej au pair (obecnie mają NIANIĘ z Polski). Starszy chłopiec chodzi do szkoły 3 poranki w tygodniu. Ogólnie praca mniej więcej od 7 do 17, nie muszę gotować, od czasu do czasu pomóc im sprzątać, ale tak to głównie po dzieciach :) Kochają podróżować! Host rodzice mieszkali w wielu krajach co mi się totalnie podoba, są bardzo otwarci na inne kultury! 
Są naprawdę fantastyczni! Jest kilka minusów jak średnia lokalizacja (żeby nie było, cieszę się, że jest to California, ale no trochę daleko od cywilizacji :D) no i ten brak samochodu, ale myślę, że wszystko to wytrzymam z tak fantastyczną rodziną! 
Jesteśmy w stałym kontakcie mejlowym, hostka wysyła mi różne ciekawe artykuły o Bay Area i ich zdjęcia.
Wyjeżdżam 6 marca czyli niedługo !!! ;))) 

wtorek, 10 stycznia 2017

CO Z MOIM WYJAZDEM?

Cześć, postanowiłam wreszcie napisać jakiegoś posta, mniej więcej opisać co u mnie i jak to będzie z tym moim wyjazdem do Stanów jako au pair. Może akurat znajdzie się ktoś kogo to zainteresuje :D
Jak za pewne wiecie z poprzedniej notki 13 dni przed moją datą wyjazdu do Stanów dostałam mejla, że moja rodzina zrezygnowała z programu. Panie z agencji zapewniały mnie, że na pewno znajdę kolejną rodzinę w szybkim czasie i wyjadę miesiąc może max 2 miesiące później.
Dzisiaj mijają 3 miesiące od czasu kiedy powinnam już być w Stanach a... nadal jestem w Polsce :) przez pierwsze kilkanaście dni szukania nie miałam żadnej zainteresowanej rodziny, następnie napisała do mnie host mama z małego miasta pod NYC z 3 dzieci w wieku szkolnym. Byli obecnie w rematchu, więc szukali kogoś na już! Gdybym była bardzo zdesperowana za pewne zgodziłabym się pojechać i od 2 miesięcy byłabym już w Stanach. Ale przemyślałam bardzo dokładnie sytuację i doszłam do wniosku, że jednak chcę pojechać do rodziny, która będzie mi w 100% odpowiadać. Potem weszła mi na profil super rodzinka! Mieszkali godzinkę od LA, 2 dziewczynki w wieku szkolnym i host mama w ciąży. Było kilka minusów, ale byłam gotowa do nich jechać (głównie chyba przez lokalizację), ale nie wybrali mnie. Potem miałam kilka rodzin, które nie zbyt mnie interesowały, aż w końcu taką, która mnie zachwyciła! 1 dziecko - dziewczynka w wieku 2 lat, rodzinka z Houston w Texasie. Rozmawiałam z nimi 3 razy, również z ich obecną au pair z Polski, bardzo bardzo ich polubiłam, ale ostatecznie również wybrali inną dziewczynę co strasznie mnie rozczarowało i straciłam totalną chęć do wyjazdu. Potem przez jakiś czas miałam lekkiego doła i nawet nie odpisywałam rodzinom, które pojawiały się u mnie na profilu. Zwracały mi na to uwagę też Panie z agencji. Przez okres świąt nie miałam żadnych rodzin. I ostatnio znowu coś się ruszyło, przemyślałam sytuację i daję sobie czas do marca. Jeśli nie wyjadę do końca marca rezygnuję z programu i zajmę się czymś innym. Nie chcę szukać rodziny do usranej śmierci (brzydko mówiąc). 

Teraz jestem bardzo pozytywnie nastawiona, ponieważ mam na profilu DWIE rodziny, które BARDZO mi się podobają! Jestem umówiona z nimi na rozmowy na skypie, dlatego mam szczerą nadzieję, że wyjdzie mi z którąś z nich :D Będę informować na bieżąco, może nawet zrobię posta odnośnie tych dwóch rodzinek :)
Proszę, trzymajcie kciuki :D

poniedziałek, 10 października 2016

JEDNAK NIE LECĘ

Dzisiaj 10 października miałam zacząć swoją przygodę z au pair... niestety, wyszło inaczej. We wtorek, 27 września byłam w Warszawie, postanowiłam więc osobiście zawieźć do agencji brakujące dokumenty jak zaświadczenie o niekaralności i takie tam. Przy okazji zapytałam Panią kiedy dostanę bilet bo było to 13 dni przed moim wylotem. Mówiła, że kwestia kilku dni, wszystko zdawało się być dobrze. 
Wieczorem weszłam na mejla. Dostałam wiadomość od Pani z agencji w Londynie, zapytała czy dostałam wiadomość od swojej host rodziny. Poinformowała mnie również, że moja rodzina zrezygnowała z programu. Aż mnie normalnie w ziemię wmurowało. Napisałam od razu do rodziny, że o co chodzi, czy to prawda itp. Odpisali od razu wiadomość pełną skruchy, że przepraszają, że tak się stało, że chcieli mi powiedzieć o tym jako pierwsi ale najpierw chcieli się zorientować w sytuacji. Okazało się, że host dad dostał bardzo korzystną ofertę pracy i przeprowadzają się z San Diego do Michigan, host mum będzie miała dużo mniej pracy więc nie potrzebują już au pair. 
Mejlowałam trochę z Panią z agencji, następnego dnia miałam już z powrotem otwarty profil. Minęło już 13 dni a ja nie miałam od tego czasu jeszcze żadnej rodziny i... sama już nie wiem. Panie z agencji przekonują mnie, że mogę wyjechać tak naprawdę od razu po znalezieniu rodziny z racji, że mam już wizę i tak naprawdę jestem gotowa, by jechać. Tylko jest jeden problem - najpierw tę rodzinę trzeba znaleźć. Jest środek października, nie jest to chyba najlepszy czas na szukanie rodzin. 
Jestem strasznie rozczarowana, mam już wizę, opłaciłam w całości program, dzisiaj miałam lecieć a tu nagle takie coś... 

poniedziałek, 26 września 2016

2 TYGODNIE... WALIZKI + JAKIE PREZENTY ??

Do mojego wyjazdu zostało już tylko 14 dni!!! Podekscytowanie zmieniło się w niepokój i strach a na samą myśl o zostawieniu bliskich tu w Polsce mam ochotę wybuchnąć płaczem! Dodatkowo wydaje mi się, że jestem strasznie do tyłu z tymi wszystkimi załatwieniami, więc postanowiłam wreszcie wziąć się w garść. Miałam sporo problemów z formularzem medycznym; jeździłam do lekarki chyba z 10 razy aż wreszcie udało się wypełnić to dobrze (a przynajmniej taką mam nadzieję) Jutro jadę do Warszawy i zawiozę brakujące dokumenty (czyli formularz medyczny i zaświadczenie o niekaralności). 
Zrobiłam też dzisiaj przelew za program. Zdecydowałam się wykupić rozszerzony pakiet medyczny ten za 1190zł ale ten podróże i sport odpuściłam. Trudno, ryzyk fizyk :D tak więc, zapłacić agencji musiałam 2580zł tym samym spłukałam się praktycznie z całej kasy :)
Kupiłam walizki! Zamówiłam je na allegro bo były ładne i tanie. Jednak nie zdziwiłabym się jeśli by nie przetrwały jednej podróży :P (puk puk) 


Nie kupiłam jeszcze żadnych prezentów i kompletnie nie mam pomysłu... na pewno będą to jakieś słodycze (są super krówki z mojego miasta, na papierku są opisane atrakcje turystyczne więc meega sprawa!) dla host taty pewnie jakiś alkohol, dla host mamy książka kucharska? ale kurna co kupić chłopcom 1,5 i 2,5?:D  
PS. Złapała mnie choroba, kicham, prycham i w ogóle kiepsko się czuję - dobrze, że teraz a nie za 2 tygodnie haha :D

piątek, 9 września 2016

VISA APPROVED

Tak, mam wizę!!! Łiiii :D 
Rozmowę w ambasadzie w Warszawie miałam w środę 7.09 o godzinie 10:30. Byłam na miejscu trochę wcześniej więc zaczęłam się zastanawiać gdzie powinnam zostawić moją torbę. Byłam w kilku miejscach gdzie powiedziano mi, że czegoś takiego nie robią, wszyscy polecali mi przechowalnię na przeciwko ambasady. Poszłam tam z ulgą, że będę miała gdzie torebkę zostawić a tu dupa, było zamknięte i telefonu też nikt nie odbierał. Pan strażnik w końcu pozwolił mi wejść z torebką, zostawiłam telefon tam u nich i poszłam dalej :D na początku do okienka do miłego Pana, który dał mi numerek i spytał o cel wizyty :D potem do jeszcze milszej Pani, u której w okienku zostawiłam swoje odciski palców. Potem do głównej poczekalni gdzie siedziało minimum z 60 osób i wszyscy cierpliwie czekali na swoją kolej. Przede mną było 36 oczekujących, ale całkiem szybko to leciało. Czekałam ok. 30 minut :D Potem gdy na tablicy wyświetlił się szczęśliwy numerek 127 pobiegłam w stronę Pana konsula! Uśmiechnięty, sympatyczny Pan :D Rozmowa trwała minutę, może 2 :D Zabrał paszport i DS-2019. Pytał mnie dlaczego chcę być au pair, jakimi dziećmi będę się zajmować, czy mam doświadczenie w opiece nad dziećmi i czy wiem jaki kurs wezmę sobie tam w Stanach i tyle w sumie a rozmowę zaczął pięknym "Dżen Dobry":D 
Potem jak już cała w skowronkach chciałam odebrać swój telefon okazało się, że nie mam numerka, który musiałam zostawić w okienku u konsula haha musiałam się wracać, po kilku minutach stresu odnalazłam go i z powrotem odzyskałam swój telefon :D 
Dzisiaj, w piątek 9.09 Pan kurier przywiózł mój paszport z piękną nowiutką wizą :D Zapłaciłam 24zł firmie kurierskie i mam ją!!! :) #i'mexcited


niedziela, 4 września 2016

CO Z MOJĄ WIZĄ?

Cześć! 
Dzisiaj notka taka typowo informacyjna :D bo dosyć często zdarza mi się usłyszeć pytanie czy mam już wizę. Otóż nie, nie mam jeszcze wizy. Papierki wizowe dostałam 23 sierpnia, przez pierwsze 2dni w ogóle się nie tykałam wypełniania tego wniosku online bo zwyczajnie nie wiedziałam jak mam się do tego zabrać. Udało mi się to wypełnić w kilka dni (tak, kilka dni:D bo miałam przerwę jeszcze na robienie zdjęcia wizowego - nie pytajcie jak wyszłam :P). Gdy udało mi się wypełnić wniosek online chciałam zapłacić. Na początku myślałam o banku pocztowym ale wybrałam jednak kartę debetową. No i od tej pory miałam kilka przygód :D w issue number zamiast wpisać 0 zostawiłam pustą rubrykę, zablokowało mi możliwość płacenia. Byłam w mega stresie, że pobierze mi wielokrotnie pieniądze z konta. Nie wiedziałam gdzie mam dzwonić w tej sprawie bo chyba jako tako infolinii ambasada nie ma, prawda? Napisałam w końcu na jakimś czacie gdzie Pani odpisała mi, że możliwość płatności została zablokowana na 24 godziny. Z racji, że to był piątek to postanowiłam przeczekać weekend, okazało się także, że miałam limit 500zł na karcie więc musiałam go zmieniać :D no i 29 sierpnia wreszcie udało mi się z sukcesem opłacić wizę a najbliższy termin wizyty w konsulacie to był dopiero 7 września... 
tak więc w środę jadę do Warszawy i mam nadzieję, że tę wizę dostanę. mam taką nadzieję! w dalszym ciągu nie załatwiłam jeszcze formularza medycznego, ale jutro jadę do lekarza. wypełniłam też pre-departure project online ale totalnie na odwal, niektóre rubryki zostawiłam wręcz puste :P

a to ośka na której będę mieszkać :D 

PS rodzinka nie odpisuje mi na mejla już 11 dni - powinnam zacząć się martwić?

sobota, 3 września 2016

KOSZTORYS WYJAZDU - ILE TRZEBA ZAPŁACIĆ, BY BYĆ AU PAIR?

Hej :) 
Dzisiaj poruszę temat finansów :) Kilka osób pytało mnie czy to na blogu czy na fejsbuku; ile tak naprawdę kosztuje wyjazd jako au pair? Jakie fundusze trzeba przeznaczyć, by wyjechać? Postanowiłam więc podliczyć wszystko ile ja wydałam wyjeżdżając z agencją Au Pair in America.
Od razu mówię, że jest to tylko i wyłącznie mój kosztorys (w zależności od agencji i potrzeb konkretnej au pair można za wyjazd zapłacić więcej lub mniej :) )

- opłacenie agencji: 1390zł (w moim przypadku APIA. aczkolwiek no są tańsze agencje jak np Prowork lub Gawo) 
- rozszerzone ubezpieczenie: 850-1790zł (tutaj zastanawiam się jeszcze, ale chyba wykupię to najdroższe - dla świętego spokoju. oczywiście można rozszerzonego ubezpieczenia nie wykupywać w ogóle)
- międzynarodowe prawo jazdy: 30zł
- wiza: 160$ (biorąc po uwagę kurs dolara było to 624zł)
- zaświadczenie o niekaralności: 30zł
- zdjęcie do wizy: 25zł
- kurier dowożący paszport z wizą: 24zł
- walizki: 250zł (ale wiadomo: sprawa indywidualna)
- prezenty dla rodziny: 200zł (ich jeszcze co prawda nie kupiłam, ale myślę, że więcej niż 200zł na to nie przeznaczę, nie ma co przesadzać :D)
- dojazd do ambasady: 60zł (sprawa indywidualna, w zależności od miejsca zamieszkania)
- dojazd na interview: 0zł (w moim przypadku komunikacja miejska :D)
- duperele różne do wzięcia: ok. 200zł 
- wypełnienie formularza medycznego: 0zł (zdarza się, że trzeba płacić)
- dojazd na lotnisko: 0zł (w moim przypadku)

Dodatkowo jeśli ktoś nie posiada (ja akurat miałam to porobione już wcześniej): 
- paszport: 140zł
- zdjęcie do paszportu: 20zł
- prawo jazdy: 1100zł

Przed wyjazdem warto też wyleczyć zęby bo nasze ubezpieczenie tego nie pokrywa. No i trzeba wziąć również jakieś $$$ na start - wiadomo. Ja jeszcze nie wiem ile wezmę, ale myślę, że 150-200$ to jest taka rozsądna kwota z którą bez problemu można sobie poradzić już tam w Stanach.
Tak więc podsumowując, wyjazd wyniesie mnie ok. 5000zł ale można te koszta trochę uciąć (a jednym ze sposobów jest po prostu zapisanie się do tańszej agencji)

czwartek, 25 sierpnia 2016

AU PAIR IN AMERICA vs CULTURAL CARE - PORÓWNANIE AGENCJI

Hej!
Z racji, że zakończyłam już proces matchingu i byłam w dwóch agencjach (Au Pair in America i Cultural Care) postanowiłam wypisać plusy i minusy tych obu agencji. Głównie dla osób, które dopiero myślą o wyjeździe, które zastanawiają się jaką firmę powinny wybrać. Trzeba pamiętać, że wyjazd do Stanów Zjednoczonych to jest duża sprawa, dlatego zdecydowanie nie polecam planowania wyjazdu na własną rękę.
Wymagania obu tych agencji są praktycznie takie same, czyli: by wyjechać potencjalna au pair musi:
- mieć ukończoną szkołę średnią
- być w wieku 18-26
- mieć prawo jazdy
- mieć doświadczenie w pracy nad dziećmi (min. 200 godzin, które muszą być udokumentowane referencjami)
- nie może być karana
- język angielski na poziomie komunikatywnym

AU PAIR IN AMERICA:
 
siedziba: Londyn

PLUSY:
  • agencja z bardzo dużym doświadczeniem (działają ponad 40 lat) 
  • oprócz standardowego programu jest jeszcze EduCare gdzie bardziej skupiamy się na nauce i Au Pair Extraordinaire gdzie zarabiamy więcej jeśli tylko mamy doświadczenie pedagogiczne
  • taniej niż w Cultural Care. podstawowy program kosztuje 1390zl + jest możliwość wykupienia rozszerzonego ubezpieczenia w cenie 1190zł lub 1790zł
  • opłata dopiero po znalezieniu rodziny goszczącej 
  • wiza J-1 na 12 miesięcy z możliwością przedłużenia
  • szkolenie w hotelu Hilton k. Nowego Jorku (bardzo dobre warunki)
  • dwutygodniowy, płatny urlop
  • na koncie można mieć kilka rodzin jednocześnie - chyba aż 8! 
  • bardzo dobry kontakt z agencją, Panie szybko odpisują na mejle, odbierają telefony, zawsze bardzo miłe, kompetentne i chętne do pomocy! 
  • duża baza rodzin (miałam sporo rodzin aczkolwiek nie tak dużo jak w CC)

MINUSY: 
  • interview jest długie i jednocześnie bardziej stresujące (moje trwało 50 minut aczkolwiek wiem, że niektóre dziewczyny siedziały z Panią konsultantką nawet i do 90 minut!)
  • sporo się czeka na otwarcie roomu już po uzupełnieniu aplikacji (którą uzupełnia się również sporo - chociaż to jest chyba bardziej indywidualna kwestia)
  • są wymagane 2 referencje dziecięce


CULTURAL CARE:
siedziba: Boston

PLUSY:
  • agencja z bardzo dużym doświadczeniem (działają od 1989 roku i wysłali do Stanów już ponad 90.000 osób!) 
  • opłata dopiero po znalezieniu rodziny goszczącej 
  • wiza J-1 na 12 miesięcy z możliwością przedłużenia
  • szkolenie na terenie kampusu Uniwersytety St. John's na Long Island 
  • dwutygodniowy, płatny urlop
  • interview totalnie na luzie (rozmowa po angielsku trwała może z 2 minuty!) - opcja dla osób z bardzo słabym angielskim
  • bardzo duża baza rodzin (ja rodziny miałam tutaj praktycznie cały czas! jedna schodziła, kilka godzin później pojawiała się już następna)
  • dużo łatwiej poradzić sobie z wypełnianiem aplikacji ponieważ nie trzeba skanować miliona papierów a referencje można załatwić mejlem! dodatkowo room może być otwarty nawet bez filmiku) 
  • Panie z agencji bardzo ponaglają z wypełnianiem aplikacji, wstawianiem potrzebnych papierków więc to jest plus bo można szybciej się ze wszystkim uporać
  • dobry kontakt z agencją, Panie bardzo miłe i chętne do pomocy! 
  • wymagana tylko 1 referencje dziecięce

MINUSY:
  •  najdroższa agencja na rynku (koszt za program: 1990zł) + możliwość wykupienia rozszerzonego ubezpieczenia za 1900zł
  • jest tylko jeden standardowy program
  • na profilu można mieć tylko jedną rodzinę - to jest naprawdę duży minus  tej agencji!:(

Jeśli jeszcze coś przyjdzie mi do głowy na pewno tę notkę będę aktualizować. Podsumowując polecam obie te agencje! Jeśli macie mało czasu do wyjazdu polecam CC, jeśli chcecie na spokojnie - to APiA :) 
Dodatkowo jest też agencja Au Pair Care, która ma dwóch swoich przedstawicieli w Polsce czyli Prowork i Gawo. Te agencje są duuużo tańsze, ale też z dużo mniejszą bazą rodzin dlatego, by mieć większą szansę na wyjazd polecam którąś z tych, które opisałam. 

46 DNI DO MOJEGO WYJAZDU

Heeej! :)
Taka szybka notka z aktualizacjami jak tam wygląda sytuacja z moim wyjazdem. Obecnie męczę się z wizą. We wtorek 23.08 dostałam paczkę od przystojnego Pana z DHL z moimi dokumentami wizowymi. Następnego dnia zaczęłam ogarniać wniosek online, zajęło mi to chyba z 3 godziny a i tak nie skończyłam, ciągle mi się wyłączało, nie chciało mi się zapisywać i w ogóle tragedia. Dzisiaj zrobiłam sobie zdjęcie wizowe, wrzuciłam do tego wniosku i mam już potwierdzenie :) Jutro z rana zapłacę w banku pocztowym (jeśli taki znajdę w ogóle..:D) i umówię się telefonicznie na spotkanie w konsulacie. 
Dzisiaj ogarnęłam również zaświadczenie o niekaralności, jutro wrzucę go na profil. Jadę też do lekarki rodzinnej, żeby wypisała mi ten ostatni formularz medyczny, który mi tam został (mam wielką nadzieję, że nie będzie robiła mi z tym żadnych problemów). Tak więc - do przodu! 

Rodzinka wysłała mi mejla, że wybrali już dom do którego wkrótce po moim przyjeździe będziemy się przeprowadzać. Wydaje mi się, że będzie to słabsza lokalizacja niż wcześniej aczkolwiek nadal jest to część San Diego więc nie narzekam oczywiście!! :) Teraz mieszkają dosłownie przy samej plaży blisko La Jolla, jak ja przyjadę będziemy się przeprowadzać na ośkę Scripps Ranch :D 


no i zostało mi 46 dni w Polsce... malutko

czwartek, 18 sierpnia 2016

DATA WYLOTU + ZAŁATWIENIA

Hej! :)
ZNAM JUŻ DATĘ SWOJEGO WYLOTU DO STANÓW :) Początkowo chciałam jechać w terminie 26.09-3.10 i na którąś z tych dat umawiałam się z rodziną. Jednak gdy zobaczyłam, że mam już zatwierdzony perfect match na profilu zauważyłam datę 10.10. Napisałam od razu do rodzinki czemu tak późno, odpisali mi, że niestety tylko tę datę i jeszcze 19.09 agencja zaproponowała. Zadzwoniłam od razu do konsultantki z Polski, która powiedziała, że prawdopodobnie wyczerpał się już limit miejsc na Orientation na 26.09 i 3.10 :( dlatego.... LECĘ 10 PAŹDZIERNIKA 2016 :)
Trochę późno dla mnie z racji, że potem chcę wracać na studia aleee co tam :D cieszę się, ponieważ tego samego dnia leci inna dziewczyna, z którą już gadałam i tak w ogóle będzie mieszkać ode mnie pół godzinki drogi samochodem! więc super, zawsze to raźniej :D 

Muszę załatwić na dniach zaświadczenie o niekaralności i formularz medyczny, ponieważ nie wstawiłam tego na room wcześniej, więc teraz na dniach czeka mnie trochę załatwiania. Czekam również na dokumenty wizowe, jak tylko przyjdą będę umawiać się na spotkanie w konsulacie :D Trzeba też zrobić "piękne" zdjęcie do wizy :D No i muszę również zrezygnować z CC, ponieważ nie wiem czy wcześniej wspominałam, ale rodzinkę znalazłam z agencji Au Pair in America :)


sobota, 13 sierpnia 2016

PERFECT MATCH! ♥

Wreszcie, wreszcie, wreszcie!!! Przyszedł czas również na mnie i ja też mam już swój perfect match! Mam nadzieję, że po moim przyjeździe rodzina będzie równie perfect co teraz! :) Miałam aż 71 rodzin i nr 62 okazał się być dla mnie szczęśliwy! Z chwilą gdy zobaczyłam ich po raz pierwszy na moim profilu już wiedziałam, że ja chcę do nich!!:D
Weszli mi na profil 27 lipca, nie dostałam od nich żadnej wiadomości więc sama postanowiłam napisać :) Dwa dni później odpisali i umówiliśmy się na rozmowę na skypie. 30 lipca pierwszy raz pogadaliśmy z kamerką. Stresowałam się jak przed egzaminem na prawko czyli BAAAARDZO. Ale wystarczyło żebym ich zobaczyła i od razu jakoś wyluzowałam. Cała rodzinka uśmiechnięta! ;) Gadaliśmy ok. 40 minut i po tej rozmowie ja już byłam pewna, że to jest mój PM. Oni rozmawiali jeszcze z innymi dziewczynami i mieliśmy pozostać w kontakcie mejlowym. Wymieniliśmy kilka mejli z pytaniami i odpowiedziami :D 6 sierpnia zauważyłam, że zeszli mi z profilu czym załamali mnie totalnie. Zdziwiło mnie to strasznie bo jeszcze tego samego dnia hostka pisała mi, że bardzo mnie lubią, napisałam więc mejla z pytaniem o co kaman. Odpisała, że nie wybrali jeszcze nikogo i nie ma pojęcia czemu zniknęli mi z profilu więc u mnie nadzieja odżyła :D W czwartek, 11 sierpnia dostałam od nich mejla z prośbą o skype #2. W sobotę 13 sierpnia pogadaliśmy chwilkę i po około 20 minutach powiedzieli, że mnie wybierają!!

Teraz trochę o nich...
MIEJSCE: San Diego, California (bajka!!! <3)
HM: ma swój własny biznes, otworzyła centrum aktywności dla kobiet po ciąży
HD: dyrektor w jakiejś tam firmie :D
DZIECI:  2 chłopców w wieku: 2,5 i 1,5 - jest między nimi tylko 11 miesięcy różnicy
ZWIERZACZKI: dwa przecudowne pieski!

Lokalizacja przede wszystkim cudo! 2 godzinki do Los Angeles. Rodzinka, która kocha zwierzęta a przede wszystkim psy, szukają au pair, która tak samo je kocha a nie tylko toleruje i pod tym względem bardzo się ze sobą zgadzamy! ;) Mieszkają bardzo blisko plaży.
Curfew - na początku miało nie być żadnego ale po rozmowie z LCC rodzinka doszła do wniosku, że jednak będzie :P jakoś 11-12 pm co jest średniee no ale jakoś wytrzymam :P
Samochód - tutaj kolejny minus ponieważ nie będę miała samochodu na własny użytek. Będziemy dzielić 2 auta na 3 osoby, ale dobra wiadomość jest taka, że host dad ze swojego korzysta rzadko, do pracy woli jeździć rowerem. Zgadzają się również na to, żebym mogła brać sobie auto na cały weekend od czasu do czasu i jechać  nim gdzieś w podróż:D:D
Rodzinka szuka obecnie nowego, większego domu i jakoś miesiąc może dwa po moim przyjeździe będziemy się przeprowadzać :) Ale w każdym z tych domów będę miała własny pokój i łazienkę ;)
Uwielbiają podróże, host tato dużo wyjeżdża służbowo. Powiedzieli mi na rozmowie nr 2 mega news, już jak wiedzieliśmy, że to perfect match, że następne wakacje czyli czerwiec-lipiec 2017 wyjeżdżają na ślub dobrego znajomego na HAWAJE a przy okazji na wakacje i chcą oczywiście bym im towarzyszyła :D Mają też rodzinę w Waszyngtonie i mają chyba w następnym roku ślub jeszcze gdzieś :D
Chcą bym była dla chłopców starszą siostrą i zdecydowanie członkiem rodziny.
Będę ich pierwszą au pair, ale brat hosta miał już ich ok. 10 więc wiedzą na czym to polega ;)
Chłopcy są przesłodcy! Młodszy z nich jest podobno bardzo "łatwy" do opieki, ze starszym jest troszeczkę trudniej, jest bardzo emocjonalny; dużo płacze, dużo się śmieje. Rodzice chcą jednak bym trzymała dyscyplinę, nie chcą ich zbytnio rozpieszczać.
Po skończonej rozmowie host wysłał mi 2 filmiki chłopców z pieskami :D
Jestem strasznie podekscytowana! Długo szukałam, długo na nich czekałam i było naprawdę warto!
Nie znam jeszcze dokładnej daty wylotu, będziemy to uzgadniać niedługo ale końcówka września- początek października :)



A na koniec mały bonusik, podliczyłam ile miałam rodzin z konkretnych stanów i prezentuje się to tak:
1. New Jersey - 9 rodzin
2. New York - 7 rodzin
3. Illinois, Virginia - 6 rodzin
4. Maryland - 5 rodzin
5. California, Texas, Pennsylvania - 4 rodziny
6. Arizona, Washington, Colorado, Massachusetts, Connecticut - 3 rodziny
7. Ohio, Missouri - 2 rodziny
8. Georgia, Maine, Indiana, Nebraska, New Mexico, Minnesota, Kansas - 1 rodzina

71 rodzin z 22 stanów

MATCHE #44-71

Heeeeej :)
ale mi głupio tutaj wracać po takim czasie nieobecności. Nie będę przepraszać bo raczej nie ma za co ale jestem trochę zła sama na siebie, że nie chciało mi się pisać :D Jednak pisanie ciągle tego samego zrobiło się już dla mnie tak nudne, że nie chciałam się do tego zmuszać. 
Ostatni match, który opisałam to #43 od tego czasu miałam ich jeszcze 28 z obu agencji. Kilka rodzinek było naprawdę bardzo fajnych z którymi miałam kontakt (głownie mejlowy) 
Nie zapisywałam sobie dokładnie żadnych informacji o nich więc nie jestem w stanie ich teraz szczegółowo opisać poza tym ta notka chyba byłaby najdłuższa na świecie :D Kilka z tych rodzin było z fajnych lokalizacji m.in: Dallas, Chicago, Seattle, dwie fajne rodzinki z Colorado, Nowego Meksyku i Kansas.

poniedziałek, 27 czerwca 2016

MATCH #42 i #43

MIEJSCE: Wilmette, Illinois
HM: stay at home
HD: ?
DZIECI: B7, B6, G2 + host mama w ciąży
ZWIERZACZKI: 2 psy i kot

Obie babcie mieszkają 15 minut od nich więc zawsze są gotowe zająć się wnukami:D Mieli już dwie au pair i chcą spedzać z nią dużo czasu, przede wszystkim każdy posiłek jeść wspólnie. Chłopcy są w szkole od 8;50 do 15. Au pair ma swoją łazienke. Będzie mogła korzystać też z samochodu. Praca od 7 do 16 od poniedziałku do piątku. 45min do centrum Chicago. 15minut do plaży. 
Host mama napisała do mnie, ale nie jestem przekonana do ilości dzieci 

a teraz rodzinka #43 z CC


MIEJSCE: Fredericksburg, Virginia
HM: ?
HD: ?
DZIECI: G2months
ZWIERZACZKI: brak

Nie mieli wcześniej au pair co może być plusem lub minusem ;) Aplikacja troszkę pisana tak jakby szukali pracownika, masa zakazów i nakazów. 50 minut do Washington DC, nie ma samochodu dla au pair ale może korzystać z rodziny jeśli transport publiczny nie jest możliwy. weekendy wolne codziennie praca od 8 do 17. Host rodzice pochodzą z Egiptu

sobota, 25 czerwca 2016

MATCH #41


MIEJSCE: Montclair, New Jersey
HM: ?
HD: ?
DZIECI: bliźniaki 7 miesięcy
ZWIERZACZKI: brak

Nie wiem o nich zbyt dużo bo dosyć szybko zeszli mi z profilu mimo, że dostałam mejla od konsultantki (?) z APIA, że chcą żebym się do nich odezwała. Rodzice pracują full-time w NYC. Około 35 minut na Manhattan

MATCH #40

Jest to już stary match, jakoś sprzed 10 dni około. Spory zastój mam tu na blogu i jakoś ogólnie tematyka au pair się u mnie zawiesiła, nie odpisywałam na mejle itp. Ale już to zmieniam!
Rodzinka #40 jest z CC, ale nie siedzieli mi na profilu po prostu wysłali mi mejla i swoją aplikację przez polecenie agencji bo twierdzą, że do siebie pasujemy:D


MIEJSCE: Short Hills, New Jersey
HM: konsultant administracyjny
HD: coś z ubezpieczeniami
DZIECI: G3, G3months
ZWIERZACZKI: brak

Host-dad pochodzi z Polski i mówi do córek po polsku. Dlatego au pair również musiałaby mówić do dziewczynek po polsku co dla mnie odpada całkowicie. Jakieś 40 minut pociągiem do NYC. Stacja jest 5 minut od ich domu. Au pair będzie mogła korzystać z któregoś z samochodów rodziców. Weekendy wolne, w tygodniu praca od 8:30 do 17:30 a starsza dziewczynka będzie chodzić już do szkoły. Podobają mi się, są bardzo sympatyczni, ale nie wyobrażam sobie całego dnia mówienia do dzieci po polsku :(

wtorek, 14 czerwca 2016

MATCH #39


MIEJSCE: Bogota, New Jersey
HM: pielęgniarka
HD: redaktor naczelny
DZIECI: B4, B1,5
ZWIERZACZKI: brak

Ich pierwsza au pair była z nimi 21 miesięcy. Ogólnie mieli 2.  Z racji, że mama pracuje dosyć nieregularnie a host dad codziennie do 19 pracy raczej sporo, chociaż starszy chłopiec od września będzie chodził do szkoły. 10 km do NYC :) więc bardzo blisko. 2 km na Uniwersytet. Wydają się być naprawdę sympatyczni :))